To jak to jest z tą motywacją do pracy?

To jak to jest z tą motywacją do pracy?

Poniedziałkowo motywująco :) 

Mój dzisiejszy post jest efektem piątkowego spotkania ze znajomymi, którzy również prowadzą biuro rachunkowe w jednym z Polskich miast.


Zadano mi więc pytanie: "Żaneta jak TY motywujesz zespół, aby chciał pracować?"


Ha! Pytanie dla mnie bardzo ważne, bo w zasadzie od kiedy prowadzę firmę nie robię nic innego jak udoskonalam cały ten proces.

I odpowiem tak jak myślę, jak czuję.... nie książkowo, a z sercem.


Można w życiu przeczytać wiele książek o motywowaniu zespołu, można skończyć wiele kursów, można odbyć wiele rozmów z mentorami, coachami, ale jak dla mnie najważniejsze to jest to, aby przede wszystkim być świadomym tego jakim jest się szefem i też zadać sobie pytanie, czy chciałbyś/chciałabyś mieć takiego szefa jakim Ty jesteś?


Pamiętam jak na początku mojej kariery księgowej mój ówczesny szef wiele razy mi powtarzał: "Żaneta pamiętaj klient jest najważniejszy". Miałam wtedy 20 pare lat i w zasadzie to był początek mojej kariery w księgowości i na prawdę wierzyłam w te słowa. I tak jak klient przyniósł mi dokumenty 20 dnia miesiąca o godzinie 13:00, to nawet nie odważyłam się wyjść z pracy o 15:00, tylko siedziałam do późnych godzin wieczornych, aby klientowi podać wyniki, bo przecież on był najważniejszy!
Nie buntowałam się w zasadzie wcale, bo nie miałam żadnego innego przykładu jak powinnam pracować, zatem na tamten moment wydawało mi się to całkowicie normalne. Faktem jest to, że w tamtym czasie nie posiadałam rodziny i dzieci, jedynie studia zaoczne były moim bardzo obciążającym zajęciem, więc nie miałam nawet powodu by się z tymi myślami bić. Oczywiście o odebraniu nadgodzin nie było mowy.


Następnie trafiałam na różnych innych pracodawców, jeden u którego pracowałam zaledwie 9 miesięcy (na czas zastepstwa jednej z dziewczyn) tak wspaniale mnie potraktował, że na zakończenie współpracy otrzymałam premię w wysokości 3 pensji... i słowo dziękuję! Zespół pożegnał mnie w taki sposób, że to tej pory pamiętam łzy rozpaczy. Był to dla mnie ogromny szok, gdyż pierwszy raz w życiu ktoś mnie tak docenił.

Na końcu mojej drogi pracownika trafiłam na firmę, która dała mi w zasadzie wszystko o czym można marzyć!! Przede wszystkim dali mi ogromne zaufanie, szacunek, dzięki tej firmie mogłam rozwinąć skrzydła! Szkolenia, spotkania integracyjne, ciekawe projekty w pracy, dobrą płacę, zrozumienie, stanowisko kierownika w bardzo młodym wieku (ale przy tym dużą odpowiedzialność), a nawet możliwość uczestniczenia w oficjalnym wejściu na giełdę tej spółki (całym zespołem pojechaliśmy do Warszawy na GPW patrząc jak Prezes odbiera stateutkę), ale co też najważniejsze, w tej firmie na szczęście mogłam zostać szczęśliwą i spokojną mamą, bez obaw czy ta praca będzie na mnie czekac czy nie. Oczywiście, że ją miałam wszyscy na mnie czekali!


Wojtku, Michale dziękuję Wam bardzo za wszystko! To chyba ja nigdy Wam nie podziękowałam, a dzisiaj przy okazji pisania tego postu to czynię, bo wiem że gdyby nie firma do której oboje mnie przyjęliście (pamiętam jak dziś moją rozmowę kwalifikacyjną :) mega się stresowałam :)) to pewnie nie byłabym tak szybko w tym miejscu, w którym jestem. Dziękuję!!!! Wiecie, że jesteście wspaniali?


Odchodząc z tej firmy otwierając, biuro rachunkowe wiedziałam już jaki zespół chciałabym stworzyć. Obiecałam sobie, że zrobię wszystko, aby osoby które będą u mnie pracować czuły się tak jak ja czułam się w firmie moich marzeń.

Dziś też wiem, że dla mnie to zespół jest najważniejszy, bo, jeśli zadbam, o nich to oni wówczas zadbają o klientów. 

Czy mi się to udało? Nie mogę tego ocenić sama, tutaj trzeba byłoby zapytać mój zespół :) Ale myślę sobie nieskromnie, że czuję się w dużej zgodzie z samą sobą, że najnormalniej w świecie dziś z pełną świadomością mówię tak. Czuję, po moim zespole, po ich uśmiechach, po tym jak się lubią, jak integrują, jak wspólnie rozmawiają, jedzą wspólne obiady, po tym jak lubią wspólne imprezy organizowane już teraz co kwartał, jak chętnie uczestniczą w konkursach wewnętrznych których mamy sporo, jak wzajemnie się szanują i pomagają sobie, jak wspólnie ze mną kupują kosmetyki przez internet w trakcie pracy i wiedzą, że nie mam z tym najmniejszego problemu :), jak wiedzą, że zawsze w trakcie pracy mogą załatwić swoje sprawy prywatne, że dbam o ich zdrowie poprzez organizowane masaże, kupione abonamenty sportowe, czy pakiety zdrowotne, czy co tydzień owoce, że dbam o ich rozwój, i że wiedzą iż jestem im bardzo wdzięczna za wszystko!

Czy jestem idealna? Oczywiście, że nie, ale mocno pracuję, aby być coraz to lepszym szefem i człowiekiem.


Ktoś mi kiedyś powiedział :"Ja nie wiem Żaneta daje ludziom kasę a oni i tak nie chcą pracować nie mają motywacji". I tu właśnie jest klucz. Oczywiście, że ludzie przychodzą do pracy dla pieniędzy! Każdy chce zarobić pieniądze to całkowicie normalnie, ale pytanie czy to najważniejsze? Otóż moim zdaniem nie, bo oprócz pieniędzy musi się jeszcze wydarzyć " to coś" ale to coś każdy musi odkryć sam!


A na koniec zadam Ci pytanie drogi Szefie? 


Czy jesteś takim szefem, o jakim byś marzył gdybyś był jego pracownikiem? I z tym pytaniem szczerze Ciebie zostawiam na caaaaały tydzień, życząc Ci tego, abyś miał zespół marzeń jaki ja mam obecnie.


Dobrego poniedziałku dla wszystkich!!

 

H&Z Sp. z o.o. S.K.

ul. Pilotów 19 U 4-5,
80-460 Gdańsk

sekretariat@hejne.pl

58 58 58 913